Przejdź do głównej zawartości

O mnie


Możecie mnie spotkać na polskich drogach w małej czerwonej corsie. Pokonałam już setki kilometrów, aby zdobyć doświadczenie coachingowe, doradcze i nauczycielskie w różnych typach szkół i projektach. 
Chętnie szukam nowych dróg, aby się rozwijać i pomagać w rozwoju osobistym i zawodowym innym. Prowadzę tego bloga z przekonaniem, że obecnie nauczycielom bardziej potrzebny jest mentoring niż opiekun stażu i z wiarą, że są jeszcze tacy, dla których praca nauczyciela to nie tylko sposób zarabiania pieniędzy, ale też powołanie.
Swoje wpisy adresuję szczególnie do młodych stażem belfrów, bo wiem, że studia nie przygotowują do tej pracy.
Mam nadzieję, że to miejsce w wirtualnej przestrzeni pomoże Ci stać się lepszym nauczycielem. Jeśli masz jakieś pomysły, sugestie, inspirujące lub absurdalne oświatowe historie, którymi chcesz się podzielić - pisz śmiało!
Więcej informacji o mnie znajdziesz na mojej stronie Pracowni Projektów Edukacyjnych


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zaliczyłeś drugi semestr?

Koniec roku - inny niż zwykle. Oceny wystawione i "klepnięte" przez Radę. Jeszcze tylko moje podsumowanie semestru z nauką w trybie zdalnym. Też specjalne. Wystarczy zmienić tylko czas na przeszły i tekst mojej montessoriańskiej koleżanki - Iki Pawluczuk , będzie jak najbardziej aktualny. Umieszczam go za zgodą Autorki. Pierwotnie został opublikowany na jej fejsbukowym profilu 23.05.2020 r. Nadal ledwo to ogarniam...  Nie tylko technologicznie, bo chyba gorzej jest jednak z psychiką. Ja, nauczyciel analogowy, urodzony w ubiegłym wieku, trudniący się od dwóch dekad pedagogiką relacyjną. Na obcym sprzęcie wypożyczonym dzięki uprzejmości szkoły, kopiując nań pliki z mojego PC-złomka, który na próbę ściągnięcia aplikacji Teams dwa miesiące temu, natychmiast zareagował rozległym zawałem. Dziergam te zdalne lekcje, jak czapkę na drutach, której nigdy - przenigdy nie u kończyłam, a poczucie niemocy towarzyszy mi już od wielu tygodni. Tak muszą czuć się dzieci, które w szkole, p

Czy można się wypalić pracując zdalnie?

Ulubiona kawa albo herbata, wygodny ubiór, niezależność i samodzielne decydowanie o organizacji czasu i pracy, w przerwach sącząca się z głośnika delikatna muzyka... Kto by nie chciał tak pracować?  Obecnie, w czasie epidemii koronawirusa, większość z nas tak pracuje lub pracowała i miała możliwość korzystania z powyższych przywilejów. Jednak sama doświadczyłam tego, jak rzeczywistość różni się od naszych wyobrażeń: dwa pierwsze elementy pewnie da się ogarnąć, ale pod względem czasu i organizacji pracy trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby w harmonogramie uwzględnić jeszcze własne dzieci, zakupy, uczenie się obsługi nowych programów i inne obowiązki. A delikatna muzyka to już gra tylko na dobranoc, o ile w ogóle...  Po wielu tygodniach takiej pracy czujesz, że znowu jesteś non stop zmęczony, z niechęcią myślisz o kolejnych zajęciach i zastanawiasz się, czy nie przejść na system korespondencyjny polegający na wysyłaniu materiałów, które uczniowie mają przerobić... Pojawiają się

Wady i zalety nauczania zdalnego

Mija drugi miesiąc pracy zdalnej w szkołach. Gdybym miała podsumować ten okres, to do plusów zaliczam: Brak dojazdów- jednak 60 km dziennie w obie strony robi różnicę i finansową, i czasową. Więcej czasu na konkretną pracę; z uczniami spotykam się na wideo czacie i choć priorytetem jest dla mnie relacja z nimi, realizuję też konkretne zagadnienia z podstawy programowej. Dla mnie to intensywny czas nauki nowych technologii - w przyspieszonym trybie nauczyłam się obsługi programu Zoom, Microsoft Teams, obsługi czatów wideo, platformy do zarządzania projektami Monday. Odważyłam się na przeprowadzenie live'ów na Facebooku. Okazało się, że jestem elastyczna i łatwo przystosowuję się do zmian. Bardziej skupiłam się na rozwijaniu coachingu dla nauczycieli, jako ważnego wsparcia w przechodzeniu przez zmiany. Minusy: Brak realnego kontaktu z uczniami. Rozmowa wideo to nie to samo... Problemy techniczne ze sprzętem, z internetem, z rodzicami i młodszymi rodzeństwem krzyczący