Przejdź do głównej zawartości

Absurdy edukacji

Wszystkie przykłady są autentyczne, choć nie zawsze doświadczone osobiście przeze mnie. 
Zachęcam do oceniania bzdur oświatowych według szkolnej skali ocen od 1 do 6, gdzie 1 - oznacza "głupie, ale da się przeżyć", a 6 - "ratunku! ktoś powinien tym się zająć!"


(Zdj. pixabay.com)



1. Przygotowanie pedagogiczne - pisałam o tym w poście Jak zostać nauczycielem? Okazuje się bowiem, że nawet osoby z doświadczeniem pracy z uczniami, kilkunastoma latami praktyki w zawodzie mogą go nie mieć. Moja ocena: 4
2. Guma do żucia - w powszechnym użyciu przez uczniów, dlatego najczęściej przyklejana tam, gdzie najbliżej po rozpoczęciu lekcji, czyli pod blat stolika lub pod siedzisko klasowego krzesła. I to rozumiem. Wciąż zadziwia mnie jednak znajdowanie przyklejonych zużytych gum pod blatem biurka nauczyciela! Czy ktoś może to wyjaśnić??? Moja ocena:
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nauczyciel na sprzedaż

O pracy zdalnej nauczyciela z koroną w tle

Te wpis powstał na podstawie materiałów przygotowanych na fejsbukowego live'a, który odbył się 20.03.2020 r. na moim fanpage'u.
Od tygodnia nie ma lekcji. Ze względu na koronawirusa uczniowie są w domach i nauczyciele w większości też. Coraz więcej informacji ze strony MEN i dyrektorów o nauczaniu zdalnym. W obecnej sytuacji, kiedy stwierdzono na dziś 411 przypadków zarażenia, to jedyne słuszne wyjście. W czasie nagrywania live'a nie miałam jeszcze informacji, która pojawiła się dziś wieczorem: od 25.03 już obowiązkowo dla nauczycieli i uczniów wchodzi nauczanie zdalne i nie wracamy do szkół na razie do Wielkanocy. Sytuacja zmienia się bardzo szybko i mnoży wyzwania. Dzisiaj chcę odpowiedzieć na 3 główne pytania:.
 Co teraz jest najważniejsze w pracy nauczyciela?Jak lepiej radzić sobie w obecnej sytuacji?Jak zadbać o siebie? O czym nie będzie? O "twardych", technicznych rzeczach: jaka kamera, mikrofon są najlepsze do nagrywania, jakiej platformy używać itp. Są in…

A miałam być kelnerką...

Odkąd pamiętam, na dziecięce bale karnawałowe byłam przebierana za kelnerkę. To prawda, chciałam być królewną i mieć piękną suknię z falbanami. Jednak często wygrywane konkursy na najlepsze przebranie przekonywały mnie, żeby w kolejnym roku znów zostać... kelnerką.  Mimo tej presji, nie dałam się zwieść. Kiedy tylko była okazja, sadzałam na wersalce swoje maskotki i uczyłam je, jak ładnie pisać literki i mówić wierszyki. Drąc się na cały głos, pokazywałam, jak ładnie śpiewać. Bywało też, że lalki i misie zastępowałam członkami rodziny i zmuszałam do wysłuchiwania np. jednej kolędy śpiewanej we wszystkich znanych mi wtedy językach.  Jako uczennica byłam zafascynowana moją panią od j.polskiego i plastyki, j.rosyjskiego i historii. Miałam też szczęście doświadczyć w szkole wsparcia i troski. Po latach, zbierając rodzinne historie, przekonałam się, że mój dziadek - Gabriel Rurarz - był przez jakiś czas nauczycielem. Zawód ten wykonywała też kuzynka mojej mamy, a obecnie również jej córka…